Wczoraj udało mi się pierwszy raz opleść kaboszona! Jest to najzwyklejsze szkiełko, które kupiłam już jakiś czas temu na próbę. Kaboszon odleżał swoje a wczoraj przyszedł na niego czas. Dzięki wielu instrukcją jakie są ogólnodostępne w internecie okazało się to nie takie straszne ale jednak jest sporo pracy i jeszcze dzisiaj dokańczałam łańcuszek i przymocowywałam zawieszkę :-) Kaboszon podszyty filcem bo nie posiadam nic innego. Opleciony Toho 11o Ceylon Snowfake oraz Toho 11o i 15o Silver Lined Rosaline. W tych kolorach również zrobiony
łańcuszek.
Całość prezentuje się tak:
Powiem nieskromnie, że jestem ogromnie dumna z tej pracy tym bardziej że po raz pierwszy pracowałam z kaboszonem :-)
A i tą pracę sobie zgłoszę do wyzwania Kreatywnego Kufra :P
Instrukcje z których korzystałam: TU i TU